Dziś wpis z serii DIY (Do it yourself) – zrób to sam, czyli jak ozdobiłam ścianę w pokoju dziecięcym.

Jeszcze w ciąży, z wielkim przejęciem, wybieraliśmy z mężem meble i dodatki do pokoiku dziecka oraz zastanawialiśmy się jak ozdobić ściany. Wtedy jednak żaden wzór do nas nie przemawiał. Dopiero, gdy maluszek przeniósł się z naszej sypialni do swojego pokoiku, na nowo zaczęliśmy przeglądać Internet w poszukiwaniu inspiracji. Dziecięce łóżeczko jest ustawione przodem do ściany, dlatego chciałam koniecznie, aby maluch miał na co patrzeć, gdy będzie się rano budzić.

Od dawna chodziło mi po głowie pomalowanie tej ściany po swojemu. Chciałam zrobić „prezent” dla małego od mamy :) Bałam się jednak, że efekt będzie niezadowalający.
W końcu ściana to nie kartka A4. Nie mówię o samych proporcjach, ale też o tym, że gdy coś nie wyjdzie, po prostu mogę wziąć nową kartkę. Ze ścianą sprawa jest nieco bardziej skomplikowana… ;) Mąż od razu zaczął przekonywać mnie, że to świetny pomysł i że powinnam spróbować.

rysunek ściana sowa

Szkicowanie projektu

Zanim zaczęłam szkicować ołówkiem wzór na ścianie, stworzyłam projekt na kartce papieru i na niej nanosiłam poprawki. Zdecydowałam się na motyw drzewa z siedzącymi na gałęziach sówkami. Do tego para ptaszków i pszczół. Pokolorowałam motyw kredkami i flamastrami, aby zobaczyć czy kolory „nie gryzą” się ze sobą i czy wszystko dobrze się prezentuje.

Wycinanie kształtów z papieru

Od razu chwyciłam za ołówek i chciałam wszystko narysować na ścianie. Na tak dużej powierzchni ciężko jest jednak zachować odpowiednie proporcje. Nie lada wyzwaniem było zwłaszcza narysowanie okręgów, czy zachowanie spójnego rozmiaru postaci. Nagle okazało się, że jedna z sówek jest bardziej „wychudzona” i ma jedno oko nieco niżej niż drugie ;) Musiałam wszystko wymazać gumką. Na szczęście ołówek bez problemu dał się usunąć. Mądrzejsza o to doświadczenie, narysowałam poszczególne kształty na papierze, wycięłam je i odrysowałam na ścianie.

Zakupy

Zakupy, czyli:
– próbniki farb – w Leroy Merlin, na dziale z farbami ściennymi znalazłam bardzo dużo odcieni gotowych farb w saszetkach. Koszt saszetki to ok. 3 zł (na powierzchnię 0,4 m2), także nawet wybór wielu kolorów nie zrujnował nam budżetu,
– pędzelki – kupiłam najmniejsze z dostępnych do malowania ścian i były zdecydowanie za duże. Nie użyłam ich ani razu. Zdecydowanie polecam wybranie mniejszych z działu papierniczego.
– folia do zabezpieczenia podłogi przed zachlapaniem – u mnie sprawdził się duży worek na śmieci,
– tacka, na którą wylałam farbę – wykorzystałam jednorazowe talerzyki grillowe,
czarny flamaster na obrysowanie konturów (opcjonalne).

Dodatkowo przydały mi się: ołówek, gumka, kartki papieru, kolorowe flamastry i kredki do namalowania projektu oraz nożyczki do wycięcia szablonów.

drzewo sowy na ścianie pokój dziecięcy

Na pewno ktoś zapyta: „tylko po co się męczyć, jeśli można to zrobić łatwiej i szybciej kupując gotowy szablon?” ;)

Miała to być forma osobistego prezentu dla mojego dziecka. Jego uśmiech, gdy zobaczył kolorowe zwierzątka – bezcenny! :) Dodatkowo mogłam „wyżyć się” artystycznie, jestem bogatsza o nowe doświadczenie i świetnie się przy tym bawiłam. Polecam każdemu :)

pokoj dzieciecy pozytywne miejsce

Dajcie znać w komentarzach co sądzicie o takim projekcie DIY :)